Manchester United zremisował 1-1 z Tottenhamem Hotspur na Old Trafford, mimo że rywal grał w dziesiątkę. Bryan Mbeumo dał gospodarzom prowadzenie w drugiej połowie, ale Dominic Solanke wyrównał w 92. minucie.
Kibice United przyszli na stadion z nadzieją na dobrą zabawę kosztem Manchesteru City, który jest pogrążony w skandalu. Po pierwszym gwizdku śpiewali przeciwko sąsiadom, a po zmianie stron drwili z Tottenhamu: “You’re going down with the City”. Po końcowym gwizdku sędziego Stuarta Attwella myśleli już jednak wyłącznie o tym, jak ich drużyna straciła dwa punkty.
Tottenham stracił w tym meczu Rodrigo Bentancura, który dostał czerwoną kartkę za uderzenie głową Luke’a Shawa. Mimo to Spurs, startujący w dniu meczu na ostatnim miejscu w tabeli, zaczęli spotkanie lepiej i już po 20 minutach na trybunach rozległy się gwizdy. Przez większość pierwszej połowy to goście dominowali na boisku.
Zmiana przyniosła poprawę. Tuż przed godziną gry na boisko wszedł Carlos Baleba, za którego United zapłacił 70 milionów funtów z Brighton & Hove Albion. Jego debiut był udany, ale w cieniu pozostał brak zwycięstwa w meczu, który drużyna powinna wygrać.
Powtarzający się problem
Po meczu trener Carrick mówił wprost o rozczarowaniu wynikiem. Przyznał, że pierwsza połowa była trudna, a drużyna wyraźnie poprawiła się po przerwie. Dodał jednak, że jego zespół znalazł się w dobrej sytuacji pod koniec spotkania i nie potrafił tego wykorzystać.
Ten remis oznacza dla United najgorszy start sezonu po sześciu kolejkach od 1986 roku. Carrick nie zrzuca winy na zawodników, ale jego zespół stracił już trzy bramki w doliczonym czasie gry w tym sezonie. Dwie z nich, z Evertonem i Tottenhamem, kosztowały United łącznie cztery punkty.
Szczególnie bolesny jest błąd przy golu Solanke. Lisandro Martínez nie zareagował na dośrodkowanie Sandro Tonalego, a Senne Lammens mógł zachować się lepiej.
Gra w osłabieniu
Gol Solanke sprawił, że Tottenham dołączył do City jako drużyna, która w tym sezonie strzeliła gola na Old Trafford mimo gry w osłabieniu. United nie wygrało jednak żadnego z ostatnich trzech meczów z drużynami grającymi w dziesiątkę. W marcu przegrali 2-1 z Newcastle United, po czerwonej kartce Jacoba Ramseya. W listopadzie za rządów Rubena Amorima przegrali 1-0 z Evertonem, który grał bez Idrissy Gueye wyrzuconego za uderzenie własnego kolegi z zespołu.
Carrick podkreślał, że jego drużyna musi lepiej kontrolować prowadzenie w meczu. Według niego trzeba lepiej utrzymywać się przy piłce, skuteczniej bronić w kluczowych momentach i mocniej przyciskać rywala na jego połowie.
Ostatni raz United miało mniej niż sześć punktów po sześciu kolejkach w sezonie 1986/87, kiedy zwolniono Rona Atkinsona. Carrick nie jest jeszcze w takiej sytuacji, ale presja na niego rośnie.
Co dalej
United zagra we wtorek w Lidze Mistrzów z Atlético Madryt, a następnie w sobotę pojedzie do Leeds United. Później czeka ich kolejne trudne europejskie wyzwanie, mecz z Como.
Carrick uważa, że największym problemem jego zespołu są drobne błędy decydujące o wynikach. Aby drużyna ruszyła we właściwym kierunku, musi to szybko zmienić.